Życie z depresją jest jak życie z czymś obcym, co wkroczyło w relację i niepostrzeżenie się w niej rozgościło, jest dotkliwe zarówno dla chorego jak i jego bliskich. Depresja często narasta powoli i kiedy widzimy, że nasz bliski stopniowo się zmienia myślimy: „Może wszystko jest w porządku, w końcu nikt nie jest szczęśliwy cały czas”. Z biegiem czasu jednak zdajemy sobie sprawę z tego, że nasz partner, członek rodziny, dziecko, przyjaciel nie jest osobą, którą wcześniej znaliśmy. Narasta u nich przygnębienie, wycofanie ze wspólnych aktywności, możemy mieć poczucie, że nie są już zainteresowani relacją z nami, czasem nawet ku naszemu przerażeniu słyszymy: „Może lepiej byłoby ci beze mnie”.

Sytuacja partnera czy przyjaciela osoby chorej na depresję jest truda emocjonalnie. Anne Sheffield w swojej książce „Depression Fallout” („Skutki uboczne depresji”) opisuje znane jej z własnego doświadczenia etapy, przez które przechodzą partnerzy, członkowie rodziny, przyjaciele osób chorujących na depresję: