momma-and-babtSmutek i przygnębienie mogą mieć rozmaite powody, czasem niezbyt łatwe do zaakceptowania, czy zrozumienia. Czasami stany przedłużającego się przygnębienia, mającego wpływ na ogólną jakość życia w danym okresie, mogą mieć przyczyny, które do niedawna były uważane za dziwaczne, niezrozumiałe, wstydliwe. Niektóre z nich były zwyczajnie lekceważone.

Jeżeli zatem zauważasz, że dawno nie zdarzyło Ci się szczerze śmiać, jeżeli od dawna częściej się martwisz niż cieszysz, być może warto porozmawiać ze sobą bardzo szczerze i spróbować dojść do tego, gdzie tak naprawdę leży przyczyna Twojego przygnębienia. Jeżeli nie wiesz, od czego zacząć takie rozważania, najlepiej zrobisz, jeśli skorzystasz z porady profilaktycznej.

Oto przyczyny depresji, których kiedyś nie brano pod uwagę, teraz zaś wiedza o ich istnieniu stała się powszechna.

1. Depresja sezonowa (Seasonal Affective Disorder)
W naszym klimacie i na naszej szerokości geograficznej mówi się o niej w związku z zimą. Dni są krótkie, szare, ciśnienie niskie, podobnie jak temperatury. Wiele osób zapada zimą niemal w sen zimowy, wiele przeżywa długotrwałe okresy przygnębienia. Mówi się o tym, że przyczyną tej sezonowej depresji jest niedobór światła i zachęca się osoby cierpiące na tę przypadłość, do naświetlania specjalną lampą. Depresja sezonowa zimowa występuje częściej bliżej bieguna, gdyż zimą dni są tam bardzo krótkie (lub ich nie ma), a temperatury niższe. Ciekawe jest jednak to, że przygnębieniem można też reagować na wysokie temperatury. Niektórzy wpadają w przygnębienie i nie są w stanie się z niego wydobyć właśnie wtedy, gdy jest gorąco. Jak widać, różni ludzie reagują pozytywnie lub negatywnie na różne zjawiska pogodowe.

2. Depresja poporodowa.
W dawnych czasach kobieta, która nie była szczęśliwa tuląc dzieciątko do piersi, była uznawana za nieczułą matkę. Owszem, dawne podejście do opieki nad niemowlętami wyglądało zupełnie inaczej niż dziś, jeszcze pod koniec lat 60-tych dominował pogląd, że dziecko najzdrowiej i najnowocześniej jest karmić butelką, że trzeba od urodzenia ustalić stałe godziny posiłków i że nie wolno dzieci nadmiernie rozpieszczać, na przykład biorąc je zbyt często na ręce! Kiedyś nikt nie zastanawiał się zbytnio nad uczuciami matki do dziecka i na odwrót. Dziecko trzeba było wychować, i tyle. Jeżeli matka nie miała chęci zajmować się dzieckiem, a mogła sobie na to pozwolić, wynajmowała mamkę, a potem nianię do opieki nad maluchem. Z drugiej strony, kto by się kiedyś przyznał, że jakoś niezbyt kocha swoje nowonarodzone dziecko. Że jest ono raczej przyczyną niepokoju, stresu i smutku?
Dziś uważa się, że depresja poporodowa jest zjawiskiem dość częstym i z pomocą specjalisty łatwo się jej pozbyć. Wydaje się wręcz, że to, iż częściej i śmielej mówi się o możliwości depresji po porodzie, pozwala na zaakceptowanie faktu, że się ją ma bez mieszania w to uczuć do dziecka, albo oceny siebie samej jako dobrej, czy złej matki. Radzenie sobie z depresją poporodową, w tym (kto by pomyślał!) mówienie o niej, akceptacja jej istnienia i sięganie po specjalistyczną pomoc powoduje, że matkom jest łatwiej stworzyć silną więź ze swoim dzieckiem i szybciej odnaleźć się w nowej roli.

Jak widzisz, przyczyny depresji mogą być różne, czasem niesłychane, czasem trudne do zaakceptowania. Jednak w każdej sytuacji, dotknięcie przyczyn, zrozumienie problemu i akceptacja jego istnienia przynoszą dobre owoce, to jest poprawę stanu ducha i powrót do równowagi psychicznej. Dlatego tak ważne jest szczere zastanowienie się, co wywołuje Twój smutek? Co musiałoby się stać, żeby smutek minął? Spróbuj się nad tym chwilę zastanowić i nie daj się zwieść. Być może pierwsza odpowiedź, która przyjdzie Ci do głowy będzie trafna. Być może warto temat podrążyć nieco głębiej. W każdym przypadku pozostań otwarta na różne, nawet na pierwszy rzut oka oryginalne pomysły i przypuszczenia. Im szczerzej będziesz ze sobą rozmawiać, tym szybciej uda Ci się wrócić na drogę ku szczęściu i radości!

Justyna Jannasz