Gdy myślę o tym, jakie tematy najczęściej pojawiają się u osób zgłaszających się po pomoc, gdy obserwują u siebie nasilające się przygnębienie, albo objawy depresji od razu przychodzi mi do głowy „słabość” i „siła”. Choć wiele się zmieniło na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat jeżeli chodzi o świadomość tego, że szukanie porady, albo terapeutycznej pomocy gdy czujemy się gorzej jest sposobem na wyjście z trudnej sytuacji, nadal często osoby przychodzące na pierwsze spotkania wahają się, czy zgłoszenie się po pomoc nie jest oznaką ich słabości.

Jest to szczególnie widoczne u osób mających objawy depresji. Perfekcjonizm, samokrytycyzm i wysokie wymagania do siebie należą do czynników ryzyka zachorowania na depresję (będziemy o tym szerzej pisać już niedługo na naszym blogu). Dodatkowo utrata zdolności do efektywnego działania, czy pomagania innym same w sobie często jest przeżywane jako oznaka słabości. Można czasem usłyszeć: „Byłam w stanie posprzątać cały dom, umyć wszystkie okna co drugi tydzień, a teraz nie jestem w stanie nic zrobić”, „Nie mogę okazać, że gorzej się czuję, wszyscy zobaczą, że sobie nie radzę i pomyślą, że jestem słaby”, „Jestem do niczego, nie potrafię nawet przeczytać paru stron książki”. Osoby, które zawsze wszystkim chętnie pomagały, często czują się zawstydzone tym, że miałyby prosić o pomoc, co więcej wydaje im się, że bez ich aktywności otoczenie może nie poradzić sobie z codziennymi sprawami, dlatego zmuszają się do wysiłku, chociaż ciało i psychika mówią wyraźnie: „Nie mogę więcej”. To właśnie aktywność, odpowiedzialność za innych, samowystarczalność, wytrzymałość na stres i zmniejszanie godzin wypoczynku często identyfikowane są w obecnej kulturze jako „siła psychiczna”. Dodatkowo są to często cechy, które są wzmacniane i wymagane w miejscu pracy.

Czy jednak na pewno stanowią one o „psychicznej sile” i czy zgłoszenie się o pomoc, czy zwolnienie tempa w momencie wyczerpania oznacza „słabość”?

Wydaje się, że koncepcja „siły psychicznej” jako wypadkowej wytrzymałości, odporności na stres, zdolności do nieprzerwanego wysiłku i samowystarczalności jest z jednej strony wynikiem zwiększającego się tempa życia i wymagań zawodowych, z drugiej jest w prosty sposób przeniesiona z obrazu „siły fizycznej”. Tymczasem nawet w wypadku budowania siły fizycznej nasze mięśnie potrzebują naturalnych cyklów wysiłku i wypoczynku, tak aby mogły się regenerować oraz dostarczenia odpowiednich składników odżywczych, aby mogły rosnąć. Poddane nieprzerwanemu wysiłkowi nie rozwijają się i mogą ulec uszkodzeniom. Podobnie psychika podlega naturalnym cyklom aktywności i spadków energii, co często wiąże się z tym jak czujemy się fizycznie, z naszym wiekiem, doświadczeniami emocjonalnymi w danym okresie oraz z wieloma innymi czynnikami. Można powiedzieć, że siła psychiczna to zdolność psychiki do regeneracji po okresach zwiększonego wysiłku, a żeby ta regeneracja mogła się odbyć, potrzebujemy momentów wypoczynku, zwolnienia tempa, odsunięcia od siebie obowiązków, zajęcia się czymś przyjemnym.

Co jednak, gdy negatywne stany już w nas są i doświadczamy przewlekłego spadku energii i bezradności wobec tego jak się czujemy? Czy zgłoszenie się wtedy po pomoc zdemaskuje naszą słabość? Wydaje się, że jest całkiem przeciwnie – zgłoszenie się po pomoc, i opowiedzenie komuś o swoich emocjach, poszukiwanie ich przyczyn i sposobów radzenia sobie z nimi wymaga odwagi i wysiłku, i na pewno nie może być nazwane słabością. Co więcej istnieje wiele sposobów na osiągnięcie zmiany, które trudno jest zauważyć, gdy w przeżywaniu i myśleniu dominują negatywne scenariusze i dlatego potrzebujemy kogoś, kto pomoże nam je zauważyć. Często właśnie opowiedzenie o swoim przygnębieniu czy utracie energii zaufanej osobie, czy zgłoszenie się na konsultację do specjalisty jest początkiem zmiany nie tylko jeżeli chodzi o nasz nastrój, pozwala również zapoczątkować zmianę w naszym trybie życia, sprawiając, że staje się zdrowszy a jednocześnie wcale nie mniej efektywny.

Małgorzata Kalinowska